szopa kulturalna

Książki

Kim jest Arael Zurli?

moving2.jpg

Pierwsza książka "Szatan z papieskiego rodu. Prawdziwe życie Cezara Borgii", osoby ukrywającej się pod pseudonimem "Arael Zurli", pojawiła się cztery lata temu w Wydawnictwie Bellona. Jej znakiem jakości była fantastyczna znajomość epoki i literackie wykreowanie historycznej postaci. Dwa lata później, to samo wydawnictwo publikuje "Bagienną niezapominajkę. Nieznane życie Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej". Autorka/autor wykazuje w tej biografii nie tylko świetną znajomość życia poetki, ale także i epoki, w której żyła i tworzyła. W roku 2015 w Wydawnictwie ISKRY wychodzi kolejna książka biograficzna. Tym razem wybór padł na Wojciecha Kossaka. Arael Zurli zachwyca czytelnika plastycznie opisywaną topografią Krakowa oraz detektywistyczną wręcz pasją w tropieniu rodzinnych i osobistych szczegółów z życia malarza. Partie, w których koncentruje się na opisach namalowanych obrazów, pozyskiwaniu barw, zachwycają wyobrażeniowym językiem. Opisy dzieł Kossaka to literackie miniatury uruchamiające wyobraźnię.

Rok później, ISKRY wydają najnowszą biografię Araela Zurli "Szkło i brylanty". Rzecz o Gabrieli Zapolskiej i jej epoce. Książka ta najpełniej podpowiada, że prawdopodobnie to kobieta jest jej autorką. Duch kobiecości nie tylko unosi się nad partiami przedstawiającymi epokę wraz z jej tendencjami w modzie, w obyczajach, w kulturze, ale także chwilami wyczuwa się go w literackiej kreacji samej Gabrieli Zapolskiej. Co więcej, stany emocjonalne, psychiczne przeżywane przez główną bohaterkę nasączone są żeńskim postrzeganiem świata i jego transformowaniem do wnętrza bohaterki.

W Internecie pojawia się coraz więcej pytań, kim jest Arael Zurli. Postać budzi coraz większe emocje, prowokuje do dociekań. Jeśli jest to chwyt marketingowy, to zadziwia skonstruowaniem solidnego muru milczenia otaczającego tę osobę, uniemożliwiającego odkrycie jej tajemnicy. Jednak czytelnicy polscy nie popadli jeszcze w aż tak zbiorową histerię, jaka powstała we Włoszech, kiedy to na rynku wydawniczym zaczęły pojawiać się książki tajemniczej "Eleny Ferrante". Do pytań o tożsamość osoby ukrywającej się pod tym pseudonimem, doszły jeszcze przypuszczenia, że być może chodzi o grupę ludzi piszących solidarnie pod tym pseudonimem. Wypełnieni południowym temperamentem Włosi podjęli akcję poszukiwawczą zakrojoną na bardzo wielką skalę. Jednak wydawnictwa i osoby, które mogłyby mieć jakąkolwiek wiedzę na ten temat milczą jak zaklęte do dzisiaj. Takiej jedności tylko pozazdrościć, a i podziwiać należy. Warto tylko dodać, że pomimo iż nadal nie wiadomo, kim jest Elena Ferrante, amerykański "Times" umieścił ją/jego w setce najbardziej wpływowych osób na świecie.

Wróćmy jednak do Araela Zurli. Wprawdzie emocje polskich czytelników nie osiągnęły jeszcze stosownie wysokiej temperatury, by dociekania, kim jest, uznać za stan podgorączkowy, jednak słupek rtęci podnosi się powoli ku górze. I kto wie, czy żeby nie schłodzić tych emocji, internetowy histmag.pl publikuje 22 listopada 2016 wywiad Tomasza Leszkiewicza z Araelem Zurli, związany tematycznie z biografią Gabrieli Zapolskiej. Nawet kilkakrotne uważne przeczytanie nie naprowadza na najmniejszy ślad podpowiadający płeć rozmówcy. Ale to nie koniec. 16 stycznia 2017 na internetowej stronie Radia Kraków, co ciekawe, w formie pisanej, zostaje zamieszczony kolejny wywiad. Próżno szukać ikony ścieżki dźwiękowej, by posłuchać, jaki tembr głosu ma Zurli, a przecież foniczność jest niezaprzeczalną domeną radia! Tym razem Barbara Gawryluk rozmowę poprzedza istotną uwagą, że "unikatowego wywiadu udziela Radiu Kraków tajemniczy autor ukrywający się pod pseudonimem". I pierwsze pytanie rozpoczyna się eleganckim, ale jakże pobudzającym smak poznania prawdy zwrotem – "Czy uważa Pan/Pani (…)?". A rozmowa również dotyczy najnowszej biografii Gabrieli Zapolskiej.

I tyle. Jednak trudno nie przyznać, że postać Araela Zurli to jedna z ciekawszych zagadek literackich naszych czasów. Czy imię i nazwisko to anagram? Czy też jest to efekt zabawy rozsypanką wyrazową? Wprawdzie w Internecie można znaleźć programy, które po wpisaniu liter lub sylab, fraz i wyrazów, wygenerują setki możliwych rozwiązań, ale jest to tylko pasjonująca zabawa, wymagająca jednak dużo cierpliwości. Poszukiwanie znaczenia imienia Arael prowadzi do definicji i imienia archanioła Ariela. Może to jest źródło inspiracji dla ziemskiej twórczyni/twórcy? Anioły, jak zapewne wiadomo powszechnie, to istoty bezpłciowe, o szlachetnych osobowościach wypełnionych miłością. Może to jest właściwy trop? Może fakt, że istoty te, tak jak Arael Zurli, pozostają niewidzialne dla ludzi, jest już punktem zaczepienia? Bardzo nikłym, ale jednak. Po głębszej analizie można by znaleźć wiele analogii pomiędzy literacką misją a boskimi skrzydlatymi posłańcami, którzy tu na ziemi, mają określoną rolę do spełnienia. Kto wie…

Ale, czas na kolejną informację, która jednak w tym przypadku może okazać się tylko nadzieją. Jednak każdy trop, nawet najmniejszy, nieprawdopodobny trzeba rozważyć i dać się mu poprowadzić w najbardziej niewiarygodne i fantastyczne regiony. Każdy, kto przeczytał sporządzoną notkę informacyjną o Araelu Zurli, powielaną setki razy na różnych stronach internetowych, dowiedział się, że "zna całą Europę, w emocjonalnym związku pozostaje z Hiszpanią".

To wyznanie nieoczekiwanie prowadzi nas dalej. Tym razem do anglojęzycznej powieści. Jessie Burton w swej najnowszej powieści "Muza", umieszcza akcję w posiadłości ziemskiej, w południowej Hiszpanii, niedaleko Malagi, w małej miejscowości… Arazuelo. Mieszkający w niej Izaak Robles "nigdy nie potrafił uchwycić prawdziwego obrazu Arazuelo. (…) Arazuelo potrafiło nim zawładnąć jak żadne inne miejsce". No, nareszcie! "Arazuelo – Arael Zurli". Ale to nie jest jeszcze, jak powiedział (i napisał) Pablo Picasso, "pożądanie schwytane za ogon". Zawsze to jednak coś. A zatem, czy Arael Zurli wywodzi swój pseudonim z miłości do tej małej miejscowości, która nią/nim tak silnie zawładnęła? Chociaż jest tak mała, że nie można jej znaleźć na mapie Google? A co, jeśli jest ona fikcyjna?

Póki co, warto czytać biografie autorstwa tajemniczej/tajemniczego Araela Zurli, podziwiać jej/jego erudycję i talent literacki oraz podjąć rzucone wyzwanie i szukać dalej. A także zaufać przypadkowi…

Ilona Słojewska

link do źródła http://www.przystan-literacka.pl/index.php?show=3570