szopa kulturalna

Ciekawi ludzie

Józef Chełmowski z Brus

DSC04550.JPG

 

- Zima jest na malowanie – mówi Józef Chełmowski z Brus, w Borach Tucholskich. – Wtedy jest czas na skupienie. Myśli przychodzą z samej góry i tego, o czym piszę nie ma w żadnych książkach. Ani na obrazach i w rzeźbach.

Cały świat jest przykryty śniegiem, a przyroda śpi. I ta cisza, jaka wokół panuje w ogrodzie,  na polach i łąkach  sprawia, że powstaje w niej tak wiele pomysłów. Trzeba tylko się  w nią wsłuchać. Może wtedy, gdy nie jest zajęta wzrostem i dojrzewaniem, mówi nam najwięcej i dzieli się swoją mądrością…

czlowiek najlepiej.JPG

 

 

 

 „Każdy trzyma swe skrzydło”

 - Wierzę w istnienie Boga.   On jest obecny na każdym kroku i  jest wszędzie. Bez Boga nie zrobilibyśmy nic. Ufam, że tylko on mógł to wszystko tak idealnie zorganizować. To jest niepojęte – kontynuuje artysta-filozof. – A do tego dał  ludziom do pomocy anioły. Bo tyle, ile jest ludzi na świecie, tyle jest i aniołów. I te od samego początku, te całe zastępy anielskie; jest ich tyle, że starcza dla każdego człowieka.

 DSC04475.JPG

 

Stąd tak powszechna ich obecność  w domu, w  pracowni, na podwórzu, w ogrodzie. – Miejsce dla anioła znajdzie się zawsze i wszędzie – mówi pan Józef.  Na jego obrazach wypełniają niebo, przestrzeń pomiędzy nim a ziemią i samą ziemię. – To jest nieodgadnione, że Bóg opiekuje się nimi, a one nami, tu  na dole.

Na jednym z obrazów anioły zstępują z nieba, składają swe skrzydła i stają się ludźmi.  – „Tu na Ziemi każdy trzyma swe skrzydło. Rozwiązać może tylko na drodze czynu. Jest fala wiecznie płynąca, zmienna żywa i różnorodna” – zapisał  na nim Chełmowski. Ale jego anioły, choć tak podobne do ludzi, kiedy są w niebie obok Boga wydają się  monumentalne. „- Niebo Boga i jego potęga majestatu i jego aniołów serafinów na wszelkie ruchy i czyny wszechświata i tej ziemi. Niebo aniołów dusz proroków królów naszych bliźnich godnych tego miejsca Boga i doczesności naszych dusz Boga.  Ziemia to życie cielesne człowieka, jego początku i jego końca życia ziemskiego. Do jego zasług i poniżenia dusz ich przeznaczenia” - uważa.

    DSC04453.JPG 

    Archaniołowie

 - W Apokalipsie jest mowa o siódemce i tam jest też tyle  archaniołów. Trzech z nich mam  razem wyrzeźbionych; to ci,  którzy ukazali się światu,  tu na ziemi: Gabriel. Michał i Rafael – wyjaśnia. – A dlaczego ci trzej dostąpili łaski, żeby pojawić się wśród ludzi? – pytam. – Bóg będzie wiedział. On wszystko wie. Boga nie można poprawiać. Nie można za niego mówić. Ukazał się ostatni raz na górze Syjon i powiedział wtedy, że to ostatni raz. I wiedział, dlaczego tak mówi – wyjaśnia Chełmowski.

Archanioł Roslin.JPG

 

 

majestat siedem archaniołów.JPG

 

 Przedstawia ich na obrazie „Majestat Siedem Archaniołów” w następującym porządku:  1. Archanioł Michał  wojownik dobra i zła, 2. Archanioł Gabriel zwiastun dla świata, 3. Archanioł Rafael dawca i odbiorca świata, 4. Archanioł Szrola  kosmiczna harmonia, 5. Archanioł Roślin  wszelkie życie przyrody, 6. Archanioł Zwierząt  życie, rozwój zwierząt, 7. Archanioł Człowieka wszelkie potrzeby życia. W tej hierarchii Archanioł Roślin zajmuje miejsce szczególne. Ubrany w żółte szaty, otoczony zielenią jest bardzo ważny w porządku świata, bo opiekuje się przyrodą.

 

Obrazy ze słowami

 

Chełmowski na obrazach umieszcza  napisy; pisemne odnośniki do ich treści. Mają one charakter  osobliwych refleksji. Zapisane  przemyślenia są równie ważne z tym, co przedstawia obraz. Najczęściej są to zakodowane treści, skróty myślowe, wymagające chwili dłuższego zastanowienia. Niektóre z nich przypominają proroctwa. Kiedy czyta się je po raz pierwszy sprawiają wrażenie zbyt tajemniczych, oderwanych od siebie, jednak po chwili zastanowienia i powiązaniu ich z treścią obrazu, stają się czytelne.

 

cztery żywioły świata.JPG

Zrozumienie jego prac wymaga rzeczywiście  koncentracji i  ciszy. Pan Józef  przyjaźnie wita każdego, kto go odwiedza, po czym zostawia, a sam znika w swojej pracowni. Można samotnie przejść się po ogrodzie pełnym uli, rzeźb, postaci świętych i aniołów, a następnie wejść do domu, przywitać się z żoną, obejrzeć jego obrazy, księgi, rzeźby, konstrukcje, z których emanuje osobliwa mądrość, filozofia i myśl. To zadziwiające uczucie. A rozmowa z nim to wymiana skrótów myślowych, pojęć, zjawisk, dogłębnych  poglądów religijnych i światopoglądowych. Od czasu do czasu rzuca słowo-klucz odsyłające do konkretnego zjawiska.

 kosmiczna wieczność.JPG

 

podziemne komnaty.JPG

 

Recepta na zdrowe życie

 

Kiedy tworzył obraz „Recepta życia  świata” wiedział, że musi przekazać kilka najważniejszych prawd o zdrowiu i medycynie. – Świat choruje teraz inaczej wcale nie stajemy się zdrowszy, a medycyna nie gwarantuje nam zdrowia, tylko pomaga przetrwać w dolegliwościach – wyjaśnia. A „cała psychika i jej wpływ na ciało to tabu”. I według niego, „kredyt zaciągnięty w Banku Natury spłacamy w późniejszym wieku”.

medyczne odkrycia.JPG

 

 

Widzi też wiele innych zależności, które przedstawia  na kilku obrazach. – „Medycyna zmienia się jak zmienia się kuchnia” – zauważa, czy też  „ -  „Mój plasterek nie pomaga tobie, twój mnie, ale w bożej aptece recept jest wiele”. To prawda, ale  jednocześnie Chełmowski przypomina: - „Contra vim mortis non crescit herba in hortis” (Przeciw mocy śmierci nie rośnie zioło w ogrodach). Jego wszystkie zalecenia wynikają z medycyny ludowej. „Tam, gdzie dochodzi słońce,  nie dochodzi lekarz” czy „Natura tylko uzdrawia,  lekarz leczy choroby” lub  „Spożywaj owoce z chlebem,  jeśli chcesz żyć zdrowo”.

 serce centrum zycia.JPG

- Myśl rodzi się pierwsza, potem wyrażam ją na obrazie. Maluję tak, jak ją sobie wyobrażam – mówi Chełmowski. – Wiosna to biel i jasna zieleń przedstawiona w barwach czystych i  niewinnych. Widzi ją  jako kobietę stojącą z radośnie  rozpostartymi ramionami, pomiędzy niebem a ziemią. – „Kiedy pojawia się młoda trawa, liście i kwiat rozwija się wśród zielonej łąki, a słowik nuci głośno i jasno; radość nam z niego i radość z kwiecia i radość z siebie” – napisał w dole obrazu, bo przyroda jest dla niego  najlepszym i  nieomylnym źródłem wiedzy o świecie.

- Serce to centrum życia - podkreśla. Jest najważniejsze na obrazach z cyklu medycyna i  zdrowie. Uważa, że „w świecie fizycznym jest taka zasada, iż każda cząsteczka materii jak wirusa bakterii dąży do tego, by oddalić się od miejsca powstania i zakładać nowe życie jako przerzuty swe”. Stwierdzenie – „Choroba wirusowa i bakteria jest zdolna z soków organizmu dorosnąć do tego istnienia aż do tego stopnia zniszczenia centrum życia organizmu ono przestaje istnieć to i to” kończy podsumowaniem: - „Czego leki nie uzdrowią, uzdrowi nóż, czego nóż nie uzdrowi ogień, czego zaś i ogień nie uzdrowi, to należy uważać za nieuleczalne” - podsumowuje.

Swoją wiedzę i przemyślenia związane ze zdrowiem, chorobami i medycyną ujmuje w słowa: - „Teorie życia podlegają wielkiemu prawu natury. Rodzą się z myśli twórczej, rozwijają, dosięgając rozkwitu, później tracą żywotność, na koniec ustępują miejsca innym”.

 

BĂłg Ojciec.JPG

 

 

Boży Internet

 

Wszelkie mądrości rodzą się w atmosferze  niezależności, samotności twórczej, na  swoim wyłącznym terytorium, w którym nikt nie przeszkadza. Takich miejsc Józef Chełmowski ma kilka. Obok pracowni jest i  pokój, w którym na stole stoją otwarte farby, pędzle, ołówki, papier, karton. Tutaj jest tylko ze swoimi dziełami, wypełniającymi każde wolne miejsce. Tutaj chwyta „z góry” wszystkie myśli i nadaje im kształt.

bozy komputer.JPG

Może  drewno ścięte wiosną, dopiero zimą staje się tym, o czym artysta myślał przez całe lato? Tak powstały oryginalne rzeźby  „Boży Internet” i „Boży komputer”. – Przez Internet Bóg przesyła prawdę, tylko trzeba do niej dojść i ją odnaleźć. A i sam komputer to boże narzędzie. W środku jest  aniołek, który zapisuje wszystkie czynności człowieka: złe i dobre. Bo ludzie nie zawsze wykorzystują komputer do dobrych czynów. Złe, kiedyś do niego powrócą. Ale trzeba pamiętać, że jest możliwość wykupienia się za niedobre czyny popełnione za pomocą komputera. Póki człowiek żyje, powinien to zrobić, wykupić swe te niegodne go postępki. Dlatego napisałem na  „Bożym komputerze”: „Czyn godny” i „Czyn niegodny” – tłumaczy pan Józef.

 

           

          Światło boże każdemu według zasług

           

- „Człowiek najlepiej pomaga sam sobie. Musi on wędrować szukając szczęścia, musi łowić, aby je schwytać. I życzliwi bogowie mogą wskazywać drogę,  mogą błogosławić” – napisał Chełmowski na jednej z rzeźb. A na innym z obrazów przedstawiającym rodzinę, nad którą czuwają dwaj aniołowie, wyjaśnia: - „Żyć czasem świętym, ustanowione przez bogów stwarzających ten świat. Człowiek, który coraz dalej odchodzi od źródła stworzenia, zbliża się nieuchronnie do zagłady swej”. I jeszcze jeden obraz.

ze wszechświata.JPG

– „Ze Wszechświata wnika światło boże. I wedle zasług różnie się rozdziela. A nic mu stanąć oporem nie może”. Od umieszczonego w niebie Boga emanuje jasność, spływająca w dół. Ale i na samej Ziemi jest jej wystarczająco dużo. Promieniuje swobodnie wokół, a znajdujący się blisko niej aniołowie przekazują ją dalej.

 Wieczność a czas

 

na scianie domu trzy.JPG

 

Na bocznej ścianie domu, tuż przy wejściu,  widnieje ogromne malowidło i napis „Światło. Czas. Duch włada życiem”. A w dole: „Wieczność jest stale obecna w czasie”. Są  i cztery pory roku odmierzające czas w przyrodzie. Odcienie błękitu kojarzą się nieodparcie z niebieskością na obrazie „Widok  Delft” Jana  Veermera. Kiedy pojawia się słońce, jego promienie odbijają się  w  kryształkach zawieszonych tuż przy dachu. I jak za dotknięciem tajemniczych sił, wiatr  wprawia je nagle w  ruch, a  namalowane  na ścianie  anioły, kula ziemską, Słońce i Księżyc zaczynają wirować. To złudzenie wywołuje wrażenie bycia w centrum wszechświata.

- To moja odpowiedź na słowa Jana Pawła II, który cytował kiedyś maksymę zapisaną nad słonecznym zegarem w wadowickim kościele: - „Czas ucieka wieczność czeka”. Jak to usłyszałem, to  mówię, nie może być, jest inaczej. Tu na Ziemi nic nie ucieka. To,  co powiedział papież nie pasowało mi do tego wszystkiego. Czas nam nie ucieka, wszystko jest wieczne i dlatego napisałem, że wieczność jest w czasie. Chociaż mamy pory roku, dzień i noc, to wszystko się powtarza jak w zamkniętym kole i jest zawsze.  I teraz mi to pasuje. Do całej konstrukcji wszechświata. 

przyszlość nie pytaj.JPG

 

Moje gwiazdy to pulsary

 

Bo jak przekonam się za chwilę, Chełmowski dopisał również swoje zakończenie do dzieła „O obrotach sfer niebieskich”,  bo nie pasowała mu teoria Mikołaja Kopernika. – Tak przykładowo – tłumaczy, pokazując rysunki w jednej ze swych wielkich ksiąg  -  według Kopernika tu jest Ziemia,  a tu Słońce i ja tu miałem cień w trójkącie. Tak to namalowałem, bo czułem, że tak jest naprawdę. Zastanawiałem się, po co mi te gwiazdy, co są obok, a które „coś” mi kazało namalować i zostawić wokół nich wolną przestrzeń. I tak się nad tym zastanawiałem. I dopiero jak ten wielki naukowiec z Anglii, Hawking wypowiedział się o pulsarach,  trzy razy większych  od Słońca, emitujących  światło, to teraz mi to wszystko pasuje do siebie. O, to są te pulsary. Zrozumiałem, że te  moje wirujące miejsca  są nimi; ja już je namalowałem, zanim dowiedziałem się o ich istnieniu. Tak samo tłumaczyłem to pewnemu naukowcowi z Finlandii, który przyjechał do mnie, żeby poznać moją  teorię.

 

niebo Boga.jpg

 

            Ta mała kula to Planeta X

 

W pokoju na kanapie leży kilka ksiąg. Jedne są zamknięte, inne otwarte. To wyjątkowe dzieła. Zaprojektowane przez Chełmowskiego i własnoręcznie wykonane. Sam robi okładki, kartki. Składa w całość. Pisze i ilustruje.

Jedna z nich, otwarta, odsłania po lewej stronie odręczny zapis: - „Przyszłe kontynenty to grubsza warstwa utworzona na powierzchni ziemi. Jest to dziełem innej siły struktury ziemi innego ciśnienia antygrawitacji słonecznej przy pomocy księżyca, działają siły kosmiczne, siła stwórcy boga wszechświata. Nie ma nic we wszechświecie z przypadku”. I zaraz po tym pisze dalej: - „Zbliża się planeta zjawa z innych układów słonecznych lecz zamieszkała z cywilizowaną ludzkością wszechświata. Wszystkie planety wszechświata są kuliste obrotne lecz inna względnością grawitacji dostosowane do czasu przestrzeni bez czasu obliczania ziemskiego”.

 

DSC04556.JPG

A na sąsiedniej stronie widnieje rysunek dwóch złączonych ze sobą planet. - Przyjechał do mnie niedawno naukowiec ze Sztokholmu i mówi, że  pisze książkę o Planecie X i chciałby usłyszeć, co ja wiem na jej temat.  - A ja mówię mu, że  już dawno ją namalowałem  i mam te planetę w mojej księdze, tylko nie wiedziałem, że ona nazywa się „X”. O, zaraz ją pokażę. I podchodzi do kanapy, na której leży rozłożona księga. – To ona -  pokazuje na małą kulę „przyklejoną” do większej. Ta mniejsza jest Planetą X, większa  - Ziemią. – Wątpię, czy oni mają to dopełnienie teorii, bo żaden astronom nie powiedział, jaką siłę ma Ziemia i co konkretnie robi w dzień i w nocy. I jak teraz oni mówią mi, że ta moja kula to jest  Planeta X, to mam i dzień i noc. Mogę zaprzeczyć Einsteinowi, bo istnieje grawitacja spiralna, o której on nic nie mówi, a ona występuje tylko w Kosmosie. Według mnie, ta planeta spotkała się z Ziemią, zrobiła obrót, połączyła się z ziemią, pozostawiła niej życie, po czym oddaliła się. Jak to obliczałem po swojemu, to doszedł jeszcze jeden dzień i obrót. I tak, muszę zaprzeczyć naukowcom. Nie ma rady. I ja miałem  to już dawno w tej księdze namalowane i opisane.

Jego księgi przypominają średniowieczne woluminy, pisane w pustelniach, klasztornych celach i są niczym symbol całości Wszechświata, dociekania prawdy, wiedzy transcendentnej i tajemnej, mądrości, zbioru prawd, potęgi i przeznaczenia.

 

 

Dziewięć Podświatów

 

Ale to nie koniec jego wiedzy związanej z czasoprzestrzenią. Kalendarz Majów świadczący o nieustannej ewolucji świata od momentu wielkiego wybuchu, a kończący się datą 28.10.2011, Józef Chełmowski przedstawia w formie piramidy. – Ten kalendarz nie idzie po linii czasu – wyjaśnia – ale w głąb czasu. A to jest zupełnie coś innego. O tu są te okresy, zaznaczyłem je po swojemu, jak długo trwały i jak się nazywały.

dziewięć podświatów dwa.jpg

 

Patrzę  na obraz „Dziewięć Podświatów”. To, że widzę na nim wizję wielkiego planu Kosmosu związaną z rozwojem ludzkiej cywilizacji, sprawia, że chciałabym spytać Chełmowskiego, jak do tego doszedł, ale on tylko uśmiecha się i mówi: - Ja to wiem… - Ale tutaj napisał pan o trzęsieniach ziemi, zagładzie, a to ma być data  wewnętrznej przemiany człowieka - mówię. – To, co bogowie nam dadzą, tak będzie - odpowiada. - Wydarzyć może się wszystko,  dlatego napisałem, że wszystkie podświaty dopełnią się 28.10.2011 roku. „Katastrofalne działanie na ziemię. 2 – 4 lata przed i po tym dniu, już weszliśmy. Wpłyną na polityczną, społeczną, fizyczną i kosmiczną. Dojdzie do trzęsień ziemi I wybuchów wulkanów nieznanej skali. Biegun magnetyczny przesuwa się w inne położenie. Będzie zakłócał położenie miejsca”.

 

Odczytanie  Kalendarza Majów zawdzięczamy odkryciom dr. Carla Calleman’a oraz Ian’a Lungold’a. Według nich  wszystko, co wydarzyło się od chwili wielkiego wybuchu podlega nieustannej ewolucji, a skończy się osiągnięciem stanu głębokiej świadomości. Kalendarz zawiera w sobie historię rozwoju ziemskiej cywilizacji i wyodrębnionych jest w nim dziewięć cykli stworzenia, jak mówi Chełmowski „podświatów”; każdy ma swoją nazwę, jest 20 razy krótszy od poprzedniego i zawiera się w poprzednim. Są odbiciem ewolucyjnych etapów całego wszechświata, ludzi i ich świadomości. Kalendarz rozpoczyna się od powstania pierwszej  żywej  komórki,  organizmów wielokomórkowych, poprzez tworzenie się więzi międzyludzkich,   homo sapiens,  wynalezienie narzędzi, powstanie religii,  prawa, globalnej  ekonomii, wzrostu etyki, dochodzi  do  świadomego współtworzenia. W ten sposób Majowie pokazali, że świat nieustannie się rozwija. Zgodnie z ich obliczeniami,  znajdujemy się obecnie w trakcie okresu tzw. „galaktycznej świadomości” polegającego na tym, że dochodzi w nas do wzrostu uczuć wyższych, głębokiej świadomości, przemiany wewnętrznej.

 

 

 

Upadek triumfu galaktyki

 

Wizja Chełmowskiego jest jednak katastroficzna,  chociaż wobec daty 21 grudnia 2012 dopuszcza możliwość zmiany losów świata.  

 Na kilku obrazach namalował   prorocze widzenia związane z tą datą. – „21 grudnia 2012 kończy się rok Majów, życie będzie zagrożone. Spotęguje promieniowanie słoneczne które zniszczy przesunie przyciąganie kosmosu”. Na innym, na granatowym tle nieba umieszcza wszystkie planety. I słowa: - „21 grudnia nadejdzie strefa czasowa. Upadek triumfu galaktyki”. Jest i ostrzeżenie: - „Nie ostanie się ten świat który dziś znamy on się musi zmienić. Trzeba zwrotnice przestawić na inne tory. Trzeba odmienić jego postęp”.

Jest i Kometa Hyakutake, która pojawiła się w roku 1996. W wyobrażeniu artysty przedziera się przez gwiazdozbiory, ale nad jej biegiem czuwa na Ziemi człowiek. Co więcej, trzyma ją na uwięzi. I pisze  o niej, że „przybyła tajemniczo w czasie przestrzeni, daje nowe spojrzenie na nasz układ słoneczny, a życie wszechświata tętni”. Przypisuje  jej moc zmiany świata i wpływu na jego losy.

 DSC04558.JPG

 

            Wieczność to nieśmiertelność

 Na wielu jego obrazach trudno oddzielić kosmos od wieczności. Jeszcze trudniej od nieba, które gdzieś wysoko daje schronienie wszystkim duszom. Dlatego jest niebo ubogich duchów, płaczących, miłosiernych i czyniących pokój. Jest w nim i miejsce dla bogatych w duchu, miłosiernych, mających czyste serca i prześladowanych.

            Jednak wieczność to nieśmiertelność. Gdzieś w górze czeka na nas sam Bóg, otoczony muzyką. Jest jasno, czysto, a bieli i błękitu jest najwięcej. Nie trzeba się bać tej jasności, w której unoszą się anioły. – Nie ma wieczności tej doczesności dla dusz,  bez śmierci ciała tej ziemi. Ona otwiera bramy tej wieczności. A ona dopadnie cię wszędzie, gdyż aniołowie śmierci przygotują cię gdzie i jak – pisze Chełmowski. –Nie wiem, gdzie się znajdują nasi drodzy zmarli, ale wiem, gdzie nie ma ich w grobie” - mówi. – „Dusza człowieka jest częścią Wszechświata i do niej po śmierci jednostki wracają”.

            Jest i jeszcze jedna filozoficzna refleksja. - Przeznaczenie najwyższym człowieka na ziemi jest stworzenie samego siebie. Przez co jedynie zrobić on może nieśmiertelność swą poza grobem – podkreśla.

 

            Przepowiednie stare i nowe

 - Przepowiednie były zawsze. Te stare powoli mijają, a po nich pojawiają się nowe. I jak one się spełnią lub nie, to przyjdą kolejne. Wierzę w Apokalipsę. Napisałem i namalowałem  Apokalipsę wg świętego Jana, która  ma długość 55 metrów, a szerokość 80 cm - mówi.  Przedstawił w niej własną wizję zagłady. Zwiastuny nadchodzącej zagłady, o jakich przeczytał,  wywarły na nim wielkie wrażenie. Głęboko wierzy, że ludzkość za popełnione grzechy spotka kara. – Był u mnie naukowiec z Gdańska, który pisze książkę na temat Sądu Ostatecznego. Chce poznać moje teksty i je zbadać.

 

– Co pewien czas na świecie pojawiają się  przełomowe daty i przepowiednie zapowiadające koniec świata. Ale one mówią tylko o zniszczeniu zła, a nie unicestwieniu wszystkiego, co żywe.  A to jest całkiem co innego. Świat ocaleje, a tylko ma być zniszczone zło, jakie na nim panuje. -  Wie pan, jak to będzie wyglądało? – Są różne metody i Bóg jeden wie, jak to będzie. Dzisiaj myślę, że Sąd Ostateczny będzie nowym sądem ekumenicznym i na nim będzie Budda i Mahomet. Wszyscy - wyjaśnia.  

 

 

            Sąd Ostateczny

 I taka jest też  jego wizja Sądu Ostatecznego przedstawiona na obrazie wiszącym na werandzie w takim miejscu, by przez cały dzień rozjaśniało go  światło słoneczne. W przeciwieństwie do innych, jego wyobrażenie jest bardzo statyczne, spokojne i  wyciszone. Jest Bóg, są aniołowie. Postaci jest niewiele. Jedna z nich zamiast twarzy ma białą plamę. Kim jest? – Ja też nie wiem – wyjaśnia Chełmowski. Namalował  cztery otwarte księgi religii świata, w których zapowiada, że „powrócą do życia wybrani. Wrócą odrodzeni z popiołów, by doświadczyć życia w innym wcieleniu”. (Święte teksty. Budda). W kolejnej zapowiada: - „Cóż uświadomi wam,  że jest dzień Sądu. To dzień, kiedy nikt nie zdoła już dla nikogo nic uczynić. Zaś władza będzie w całości należeć do Allaha. (Koran, sura 82). Są jeszcze i słowa. – „Potem ujrzałem wielki biały tron a na nim zasiadającego. Apo. św. Jana  20:11.  Tam gdzie ja idę miejsc jest wiele. Jezus Chrystus. W czwartej księdze zapisał: - „Byty duchowe pozostaną aby stworzyć jeden świat i jeden naród poddany Jednej władzy, władzy Stwórcy.  Proroctwo Hopi. Judaizm”.

 DSC04415.JPG

            Chełmowski często stosuje słowa znaki, słowa-symbole, słowa-klucze uruchamiające wyobraźnię. Nie jest łatwo wejść do jego świata. Milczący, zamknięty w sobie. Rozmowa z nim, to wymiana takich znaków, półsłów. To trudne zadanie. Jakże łatwo jest zabłądzić, zagubić się w nich.

 

            Może jest i dzienny Księżyc

 Drzwi do jego pracowni-warsztatu zawsze  są otwarte. Tutaj przy oknie rzeźbi, konstruuje swoje tajemnicze machiny i  urządzenia.  Pokazuje swoje anioły, wprawia korbką w ruch stary drewniany adapter. Igła przesuwa się po  celuloidowej płycie  i wydobywa z niej  zapomniane dźwięki. - Żeby odkrywać tajemnice świata, trzeba pytać i rozmyślać jak najwięcej.  Żeby odkryć porządek  wszechświata, trzeba nocami wychodzić  z domu i posiedzieć pod niebem,  popatrzeć na nie.  Do zrozumienie praw natury potrzebna jest jej bliskość i obserwacja. A rozwinięta dociekliwość prowadzi zawsze do mądrości i filozofii.

-Tajemnice mamy co krok. Dlaczego przestrzeń wokół nas jest bezbarwna, a Kosmos to niebieskość? Niebieskość, gdzie ona ginie? Dla mnie niebieski to kolor boski, barwa tajemnicy, która wszystko zakrywa. A może jest i dzienny Księżyc, tylko my go nie widzimy. Wiem, że jeszcze czeka dużo tajemnic i zjawisk. Człowiek może  je odkrywać, ale nie może ich poprawiać, jak chce – mówi artysta.

 

Od domu Józefa Chełmowskiego prowadzi polna droga, po obu stronach otoczona drewnianym płotem. Wzdłuż niego leżą polne kamienie, na których artysta namalował lub wyrył tajemnicze znaki. Idę obok nich i myślę, że udało mi się zaledwie otworzyć drzwi do jego świata.  I jest tak, jak powiedział: - „Kamienie są milczącymi nauczycielami i skłaniają do milczenia tego kto je obserwuje, to najlepsze zaś, czego nie można od nich się nauczyć, jest niemożliwe do przekazania”.

 

            Ilona Słojewska

Tekst ukazał się w miesięczniku Czwarty Wymiar.

Link do źródła: