szopa kulturalna

Opera - balet

RIGOLETTO - GIUSEPPE VERDI

rigoletto dla wiesia.jpg

Foto: Opera Nova Bydgoszcz, Leszek Skrla, Pavlo Tolstoy

Niemal każda nuta w muzyce skomponowanej przez Giuseppe Verdiego do libretta o tragedii błazna Rigoletta, znalazła swe odbicie na scenie Opery Nova w Bydgoszczy. Przedstawienie w reżyserii Natalii Babińskiej, zagrane pod batutą Macieja Figasa, oczarowało bydgoską publiczność.

Teatralność muzyki wzmacnia scenografia oraz kostiumy. Nie bez znaczenia są również choreografia i reżyseria świateł. Do brzmieniowej i inscenizacyjnej maestrii należy dodać bardzo ciekawą warstwę dramaturgiczną, ukazującą głębię psychologiczną postaci. Fenomenalna energia i artyzm śpiewaczek i śpiewaków kreujących główne role sprawiły, że tego wieczoru na wyżyny sztuki operowej wspięła się muzyczna i wokalna dramaturgia. Niemalże każdą kolejną arię nagradzano burzą oklasków.

Obraz czaszki z baranimi rogami faluje na kurtynie, podobnie jak pojawiający się w spektaklu obłok, rozprzestrzeniający się jak fale na wodzie i wyciszający widza wewnętrznie. On też pojawia się, kiedy na proscenium, podczas krótkiej przerwy, wychodzą niby zjawy dwie surrealistyczne zwierzęco-człowiecze hybrydy badawczo przyglądające się publiczności. Ta krótka etiuda miała w sobie ogromny emocjonalny ładunek.

Świat w operze Verdiego wyraźnie dzieli się na terytorium Księcia, określane przez przytłaczające, udrapowane kotary w różowym i fioletowym kolorze, które są znakiem wyuzdania, zabawy i beztroski. Ma się wrażenie, że emocje Księcia i jego dworu pęcznieją, zajmują coraz więcej miejsca i zamykają przestrzeń. Podkreśla to pusta metalowa klatka - znak pułapki. Drugi świat należy do Gildy. Jest rozległy, a lekkość i czystość unoszą się niemal w powietrzu, mimo że dominują tu szaro-granatowe odcienie, tworzące głębię, która zdaje się nie mieć końca. Prosto z góry spływa biały szal, który jak kokon chroni bohaterkę przed światem. Scenografia ma też swoje dwa wymiary. Diana Marszałek konstruuje świat nasycony znakami, symbolami i kodami.

Żadna z postaci w tej operze nie zaistniałaby tak wyraziście, gdyby nie kostiumy autorstwa Martyny Kander. Nie tyle strój określa Rigoletta jako trefnisia, ile trzymana w ręce błazeńska laska, zakończona miniaturką jego głowy. Ma się wrażenie, że jest to alter ego Rigoletta, bowiem rekwizyt scalony jest z postacią w jeden niepodzielny organizm. To ruch laski wyraża ojcowskie emocje: miłość do córki, gniew, a nade wszystko chęć zemsty. To, z jaką precyzją Leszek Skrla się nią posługuje, budzi podziw. Fioletowe kaptury i peleryny dworzan skradających się do domu Rigoletta, by porwać Gildę, połyskują w świetle księżyca niczym ostrza noży dzięki reżyserii świateł Macieja Igielskiego. Znakiem rozpoznawczym mężczyzn na dworze Księcia są kryzy. A pojawiający się tancerze, ubrani w szczątkowe kostiumy zwierząt, także dzikich, noszą na głowach czaszki - znaki śmierci. Przypominają osobliwe bestiarium. Można odnieść wrażenie, że w każdej postaci z otoczenia Księcia tkwią atawistyczne instynkty. Ten oniryczno-surrealistyczny świat, żywiący się emocjami dworu, podnosi dramatyzm zdarzeń, jakie rozgrywają się na scenie.

Ciekawym rozwiązaniem scenograficzno-choreograficznym jest sekwencja w nocnym klubie. Diana Marszałek uciekła od powszechnych standardów, od których np. nie była wolna inscenizacja „Rigoletta”, w reżyserii Michaela Mayera, w nowojorskiej Metropolitan Opera. Wydaje mi się, że na bydgoskiej scenie realizatorzy stworzyli o wiele ciekawsze wnętrze, w którym idealnie zaprezentowały się tancerki Opery Nova. Pomysł choreografa Jakuba Lewandowskiego, by ukryć je za filarami, stworzył sugestywny teatr gestów, wyrażany ruchem rąk i nóg. Ta inteligentna „mowa ciała”, nie pozbawiona powabu i wdzięku, wymownie przemawiała do wyobraźni i stanowiła oryginalne tło dla śpiewanej arii.

Przejdźmy jednak do głównych postaci tego operowego dramatu. Leszek Skrla (Rigoletto) zbudował postać bardzo wiarygodną psychologicznie - zróżnicowane stany emocjonalne wyrażał przede wszystkim barwą i natężeniem głosu. Ileż było w tym dramaturgii! Jego baryton brzmiał lirycznie w scenach z Gildą, a tam gdzie pojawiała się chęć zemsty, stawał się zimny i bezwzględny. Jeśli do silnego głosu dodamy predyspozycje aktorskie, to każdorazowe pojawienie się Leszka Skrli na scenie wzbudzało ogromne emocje na widowni. Kto wie, czy nie jest to jedna z najważniejszych kreacji scenicznych w biografii tego artysty. Śpiewak perfekcyjnie i przekonująco pokazuje dramat człowieka, noszącego niejedną maskę. Jako błazen drwi z otoczenia i bawi się ludźmi, nie zważając na to, że ich rani i niszczy im życie. Jako ojciec, chroni swą córkę przed złem świata, które sam współtworzy. Taka podwójna moralność jest jednak grą szalenie niebezpieczną. Nikczemność, jaką wyrządził innym, celnie uderza w to, co kocha najbardziej. Prawo dawania i otrzymywania?

Pavlo Tolstoy, w roli Księcia, oczarował publiczność brzmieniem swego głosu, który niczym wspomniany obłok unosił się i królował niepodzielnie nad sceną. Tolstoy wiarygodnie, choć w oszczędny sposób, skonstruował postać mężczyzny złapanego w sieć własnych namiętności i rozwiązłego trybu życia. Ciekawe, że sam tego w ogóle nie dostrzega. Joanna Moskowicz, śpiewając arię „Caro nome” w II akcie, prezentuje szerokie spektrum technicznych możliwości wokalnych. Wyraża brzmieniem głosu cała swoją tęsknotę do przeżycia miłości. Ogromna i czysta skala głosu indywidualizuje osobowość Gildy, zapowiada też jej poświęcenie. Lekkość koloraturowego sopranu artystki wielokrotnie zniewalała widzów, wywołując wzruszenie.

Głębokie emocje budziła postać Sparafucile, kreowanego przez Łukasza Golińskiego. Ten młody artysta wspaniale dojrzewa, a jego możliwości wokalne oraz aktorskie rosną ze spektaklu na spektakl. Jego kostium, stylizowany na strój rock-metal, idealnie harmonizował z osobowością płatnego zabójcy. Barwa i natężenie głosu artysty budziły napięcie, grozę, jednocześnie podkreślając jego bezwzględność. Z kolei Dorota Sobczak (Maddalena), dzięki interesującej grze aktorskiej, stworzyła ciekawą i niejednoznaczną psychologicznie postać kobiety ratującej mężczyznę przed śmiercią. Artystka, która uwiodła publiczność w operze „Lakme” Delibesa rolą Malliki. i tym razem swym ciekawie brzmiącym mezzosopranem wyrażała szeroką gamę uczuć, zwłaszcza, kiedy przekonywała Sparafucile, by darował życie Księciu.

Maestro Maciej Figas tak poprowadził orkiestrę, by konstrukcje muzyczne i dramaturgiczne opery Verdiego zachowały ciągłość muzycznej linii. Bywały momenty, kiedy brzmienie orkiestry „stapiało się” z wokalem. Spokojne muzyczne tempo towarzyszyło ostatniej podróży Gildy, kiedy po pożegnaniu z ojcem, odpływa do krainy umarłych - bo tylko w tak metafizyczny sposób można zinterpretować ostatnią scenę „Rigoletta”.

Warto wspomnieć, że opera „Rigoletto”, ze swoimi melodramatycznymi i tragicznymi zdarzeniami, daje zarówno dyrygentom jak i reżyserom nieograniczone możliwości interpretacyjne. W ciągu ostatnich dwóch lat na świecie zrealizowano blisko czterdzieści premier tego tytułu. I wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo dzieło Verdiego będzie zajmować wysokie miejsce w repertuarze scen operowych.

Spektakl obejrzany w dniu 20.10. 2014 r.

Ilona Słojewska

konferencja prasowa.JPG

Konferencja prasowa

Rigoletto. Plakat do premiery w Operze Nova w Bydgoszczy. -K.Michałowska wg projektu kostiumu..jpg

kurtyna.JPG

balet20.jpg

Foto: Opera Nova Bydgoszcz

 

Premierowym spektaklom w Operze Nova towarzyszyła wystawa na foyer pt. "Wykluwanie kostiumu", obrazująca powstawanie strojów scenicznych do "Rigoletta" autorstwa Martyny Kander.

wyat 1.JPG

wyst 2.JPG

balet 2.JPG

wys 6.JPG

RIGOLETTO Opera Nova Bydgoszcz Reżyseria: Natalia Babińska Obsada: Ewa Banasiak, Mateusz Eckert, Aleksandra Pliszka, Leszk Holec, Anna Baran, Lidia Golińska, Anna Malus, Szymon Rona, Łukasz Goliński, Leszek Skrla, Pavlo Tolstoy, Zenon Kowalski, Janusz Stolarski, Dorota Sobczak, Paweł Krasulak, Jonasz Dunajski, Mirosław Woźniak, Jacek Greszta, Adam Zaremba, Krystyna Nowak, Victoria Vatutina, Joanna Moskowicz, Małgorzata Ratajczak, Tadeusz Szlenkier Premiera: 18/10/2014 Najbliższy spektakl: 18/01

 

 

 

http://teatrdlawas.pl/recenzje/2957-oczarowanie-i-wzruszenie