szopa kulturalna

Opera - balet

Łukasz Goliński, bas-baryton, Opera Nova Bydgoszcz

 

 

Rodzinny Szczecin zamienił na Bydgoszcz. Tu rozpoczęła się jego artystyczna kariera w operze; debiutował w „Strasznym dworze” Stanisława Moniuszki. Partia Zbigniewa otworzyła przed Łukaszem Golińskim drzwi do kariery w prawdziwie operowym stylu. Dzisiaj, jako solista Opery Nova, barwą swojego głosu urzeka publiczność, a kreowane przez niego postaci to aktorski majstersztyk.

 

PAJACE. Łukasz Goliński w prologu. fot.Andrzej Makowsk-i.jpg

Jak się zaczęło? Od pani w przedszkolu, która zauważyła, że ma słuch muzyczny. Poprzez rodziców, którzy po epizodzie w klasie skrzypiec skierowali małego Łukasza do chóru chłopięcego; Bożenę Derwich, dyrygentkę chóru „Szczecińskie Słowiki”, w którym śpiewał 12 lat, wychowawczynię Ewę Bazylewicz w liceum, z którą wybrał kierunek studiów - śpiew w Akademii Muzycznej w Gdańsku. I jak podkreśla Łukasz Goliński, wielkim szczęściem było to, że w roku 2000 dostał się do klasy śpiewu solowego prof. Floriana Skulskiego. Podczas studiów brał udział w kursach doskonalących jego umiejętności wokalne. W roku 2002 uczestniczył we Florencji w I Międzynarodowym Kursie Mistrzowskim prowadzonym przez Ronaldo Panerai. Także w warsztatach autorskich Salvatore Fisichelli oraz Katii Ricciarelli.

Już w czasie studiów występował na scenie Opery Bałtyckiej, w której też „wyśpiewał” pracę dyplomową – partię Zbigniewa w „Strasznym Dworze” Stanisława Moniuszki. Był rok 2006, w którym to dyrektor Opery Nova w Bydgoszczy, Maciej Figas, zaprosił Łukasza Golińskiego na przesłuchanie zakończone propozycją pracy. – Przyjąłem tę propozycję z wielką radością – wspomina artysta. – Oznaczało to dla mnie przeniesienie się z Gdańska, gdzie właśnie kończyłem studia, do Bydgoszczy.

I tak został solistą Opery Nova.

Już we wrześniu tego samego roku Łukasz Goliński zadebiutował na bydgoskiej scenie rolą Zbigniewa w „Strasznym dworze” Stanisława Moniuszki. W wykonaniu tej partii zawarł zdobyte wcześniej doświadczenia. Publiczność nagrodziła wielkimi brawami jego kreację, w której zademonstrował wszystkie możliwości swojego pięknego głosu.

Łukasz Goliński od roku 2006 kreował w Operze Nova wiele ciekawych partii operowych. W październiku 2006 interpretował rolę Jagu podczas premiery opery „Manru” Ignacego Jana Paderewskiego. Trzy lata później, w roku 2009, śpiewał z powodzeniem partię sierżanta Belcore w operze komicznej „Napój miłosny” Gaetano Donizettiego. W roku 2010 urzekał widzów partią Alvise Badoero w operze „La Gioconda” Amilcare Ponchiell’ego. Rok później kreował rolę malarza Marcela w dziele Giacomo Pucciniego „La Boheme”. Na bydgoskiej scenie operowej śpiewa również partie Barona/ Markiza w operze „Traviata” Giuseppe Verdiego, partię księcia Homonaya w "Baronie cygańskim" Johanna Straussa. Poza sceną Opery Nova w Bydgoszczy Łukasz Goliński występuje jako Sparafucile w operze „Rigoletto” Giuseppe Verdiego, śpiewa też partię malarza Marcela i filozofa Colline w ” La Boheme” Giacomo Pucciniego w Gdańsku. Kreował też postać Markiza w „Traviacie” Giuseppe Verdiego w Operze Bałtyckiej w Gdańsku.

Ostatnio, w październiku 2013 roku, widzowie podziwiali znakomity warsztat wokalny Łukasza Golińskiego w bydgoskiej premierze „Pajaców” Ruggiero Leoncavalla, w reżyserii Andrzeja Bubienia. Głębokim i chwilami magnetyzującym bas-barytonem wykonał w Prologu utwór uchodzący za credo weryzmu. W tej arii, śpiewając o tym, że aktor tak jak przeciętny człowiek też czuje i cierpi, zawarł wiele emocji, którymi podbił serca widzów.

W tym przedstawieniu, razem z solistką Opery Nova, Magdaleną Polkowską w roli Neddy, stworzył niezwykle przejmującą, pełną dramatyzmu scenę. Duet Tonia z Neddą z pewnością jest jedną z wielu znakomitych scen w tej operze. I to nie tylko w aspekcie aktorskim, ale przede wszystkim wokalnym. Sopran artystki razem z bas-barytonem Łukasza Golińskiego zabrzmiał niczym spotkanie dwóch odmiennych, obcych sobie światów. Pełen namiętności głos męski zderzył się z chłodno brzmiącym sopranem. Magdalena Polkowska rewelacyjnymi środkami wokalno-aktorskimi wyraża wobec Tonia prawdziwe uczucia Neddy - odtrąca go i wyśmiewa, okazując mu wręcz swoją awersję. – Werystyczny duet Neddy i Tonia obnaża uczucia bohaterów. Tonio z jednej strony zabiega o serce Neddy, zaś gdy ta odrzuca jego miłość, przepełniony obłędem pożądania, pragnie zemsty – mówi Magdalena Polkowska. – Śpiewanie i granie tej sceny z Łukaszem, zresztą nie tylko tej, to prawdziwa przyjemność. Potrafi on bowiem głosem i ciałem bardzo dobrze wyrazić zawarte w utworze emocje i stworzyć odpowiedni nastrój. Łukasz nie tylko doskonale śpiewa, ale jest również bardzo dobrym aktorem. Warsztat wokalny i aktorski pozwala mu na tworzenie autentycznych postaci. Nasza ostatnia wspólna premiera „Pajaców” Leoncavalla jest tego przykładem. Łukasza Golińskiego poznałam wiele lat temu, kiedy byliśmy świeżo upieczonymi absolwentami Akademii Muzycznych. Od samego początku zwrócił moją uwagę jego pełen ciepła, wyjątkowo piękny i bogaty w barwie głos - kontynuuje Magdalena Polkowska. - Jednak dopiero kilka lat później, przy okazji pracy nad „La Boheme” Giacomo Pucciniego, mieliśmy okazję wspólnie występować. Łukasz jest bardzo ambitnym i utalentowanym śpiewakiem. Ma osobowość, która przyciąga uwagę, co powoduje, że nigdy nie pozostaje widzom obojętny. Życzę mu wspaniałych kreacji w największych teatrach i radości dzielenia się swoim talentem z innymi.

Inna ważna rola to Marcello, we wspomnianej już operze „La Boheme” Giacomo Pucciniego. - Muszę przyznać, że bardzo lubię postać Marcella, bo to pełen namiętności malarz, w skomplikowanym związku z Musettą, z którą co chwila schodzi się i rozstaje. Te ciągłe perturbacje nie pozostają bez wpływu na jego charakter - mówi Łukasz Goliński. - Starałem się przedstawić Marcella jako człowieka pełnego pasji i emocji. W budowaniu tej postaci bardzo pomógł mi znakomity reżyser Maciej Prus. Praca z nim od początku była inspirująca i jestem mu bardzo wdzięczny za pomoc; bardzo cenię spokój, z jakim inscenizator podchodził do każdego problemu.

Na pytanie, jakie kreowane przez artystę postaci są mu bliskie pod względem osobowościowym, Łukasz Goliński wyjaśnia, że zawsze lubił role komediowe, być może dlatego, że podczas studiów takie właśnie mu przydzielano. - Niemniej zawsze chciałem spróbować wcielenia się w tzw. „czarny charakter”. Udało mi się tego dokonać przy realizacji „La Giocondy”, w reżyserii niedawno zmarłego Krzysztofa Nazara, w której zaśpiewałem partię Alvise Badoero. W tej inscenizacji z pomocą reżysera starałem się stworzyć postać człowieka chorobliwie zazdrosnego o swoją żonę. Przy czym zazdrość ta wynika z wielkiej miłości do… samego siebie. Alvise Bandero nie jest w stanie znieść myśli, że nie jest ucieleśnieniem kobiecego ideału, że żona śmie kochać innego. I to popycha go chwilami na skraj szaleństwa; w końcu przecież zmusza żonę do wypicia trucizny – wyjaśnia artysta.

Również jako Tonio w ”Pajacach”, w reż. Andrzeja Bubienia, zakochany od dawna w pięknej żonie Cania – Neddzie, w końcu wyznaje jej swe uczucie, ale zostaje odprawiony… W przeciwieństwie do Alvise, Tonio postanawia na chłodno zemścić się na swej niedoszłej ukochanej. Zimno, metodycznie i z perfidią doprowadza do tego, że bohaterka ginie w końcu z ręki swego męża. – Przyznaję, że kreowanie postaci Tonia nie należało do najłatwiejszych. Było to duże wyzwanie wokalne jak i aktorskie, któremu mam nadzieję sprostałem.

Łukaszowi Golińskiemu bardzo bliska jest też postać Belcore z opery „Napój miłosny” Donizettiego. - Sierżant jest pewien, że stanowi obiekt pożądania kobiet. Wydaje mu się, że jest prawdziwym zdobywcą serc niewieścich. Było to moje pierwsze spotkanie z Krzysztofem Nazarem i jest to bardzo znacząca dla mnie rola, bo dzięki niej, w mojej ocenie, udało mi się przełamać pewne bariery zarówno w śpiewie, jak i w aktorstwie, co ma niebagatelny wpływ na moją pracę do dziś. Za to będę Krzysztofowi Nazarowi zawsze wdzięczny – wspomina artysta.

Warto też przypomnieć partię Janusza w operze „Halka” Stanisława Moniuszki, w reżyserii Natalii Babińskiej, otwierającej XX Bydgoski Festiwal Operowy w roku 2013. W akcie I Łukasz Goliński pokazał szerokie możliwości skali swego głosu - liryzm przeplata się tu z dramatyzmem, a głos artysty brzmi intensywnie zarówno w górnych, jak i w dolnych rejestrach. Lekkie i ciepłe brzmienie przeplata się z głosem mrocznym i pozbawionym emocji. W kolejnej scenie, kiedy jest razem z Halką, okłamuje ją, zapewniając o swojej miłości i składa obietnice nie mające pokrycia. I tę sekwencję spektaklu Łukasz Goliński zagrał nie mniej przekonująco.

Solista Opery Nova, Tadeusz Szlenkier, występujący razem z Łukaszem Golińskim prawie we wszystkich spektaklach, bardzo ceni jego dokonania artystyczne. - Bardzo dużo czasu spędzamy na wspólnej pracy i wspólnym dochodzeniu do tego, by poziomu aktorsko-wokalny naszych prezentacji był jak najwyższy. Ostatnio razem pracujemy również w Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy, gdzie zmagamy się z tym, jak naszą wiedzę na temat techniki wokalnej przekazać innym, a tym samym, jak ją udoskonalić u siebie samych – mówi Tadeusz Szlenkier. - Muszę przyznać, że bardzo wiele się od Łukasza Golińskiego nauczyłem. Szczególnie, poza pięknym głosem, który jakby dojrzewa ze spektaklu na spektakl, podziwiam u Łukasza swobodę aktorską i wyczucie sceny. Spośród wielu znakomitych kreacji obu artystów, którzy potrafią zaczarować publiczność brzmieniem swych głosów, warto wymienić chociażby ich wspólny występ podczas tegorocznej Gali Sylwestrowo-Noworocznej - super-liryczny tenor Tadeusza Szlenkiera i baryton Łukasza Golińskiego doskonale wyznaczał rytm i klimat w kołysance „Ach śpij, kochanie” Henryka Warsa. Natomiast w „Halce”, Tadeusz Szlenkier, jako Jontek, w sposób niezwykle głęboko dramatyczny przekazuje publiczności, w jaki sposób jego uczucia wobec Halki powiązane są z postawą Janusza, interesująco pokazanego w interpretacji Łukasza Golińskiego. Artyzm wokalny obu solistów był tu niezaprzeczalny.

Tadeusz Szlenkier wspomina też zdarzenie, podczas którego, jak mówi, Łukasz Goliński „zachował zimną krew”. - Pamiętam, jak podczas jednego z naszych wspólnych przedstawień „Cyganerii” Pucciniego, w czwartym akcie zorientowałem się, że brakuje na scenie rekwizytu - czerwonego czepka Mimi, który pełni bardzo istotną rolę w ostatnich scenach opery. Łukasz zauważył, że nie mogę go znaleźć i nagle, niepostrzeżenie wręczył mi kawałek szmatki, którą od czegoś oderwał. Do końca spektaklu starałem się specjalnie nie eksponować tego „rekwizytu”, więc chyba nikt się nie zorientował, że to nie jest prawdziwy czepek Mimi.

Prywatnie utrzymujemy przyjacielskie kontakty. Mamy dzieci w podobnym wieku, więc tematów do wspólnych rozmów nigdy nam nie brakuje – dodaje Szlenkier.

Sam Łukasz Goliński przyznaje, że dobrze czuje się w scenicznych kostiumach pochodzącym z różnych epok, bo nie ma określonych upodobań. Bardzo ceni wspólną pracę z bydgoską orkiestrą Opery Nova, reprezentującą w jego mniemaniu bardzo wysoki poziom. Artysta występuje również w Galach Sylwestrowo-Noworocznych organizowanych co roku przez Operę Nova. Publiczność na długo zapamięta m.in. brawurowo wykonaną arię Wolframa z opery „Tannhauser” Richarda Wagnera czy piosenkę Javerta z musicalu „Nędznicy”. W ostatniej Gali, w sezonie 2013/2014, zaprezentował swoje wokalno-aktorskie umiejętności interpretując „Pieśń pochwalną na cześć wina” z opery „Hamlet” Ambroise Thomas’a. Artysta świetnie operował głosem, wyrażając bardzo sugestywnie uczucia przeżywane przez Hamleta. Barwą głosu wyraził ogromny ładunek emocjonalny zapisany w tej scenie.

Artysta bierze również udział w wielu konkursach. Kiedy w dniu 17 maja 2013 ogłoszono wyniki VIII Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Stanisława Moniuszki, odbywającego się co trzy lata w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie, wśród laureatów nagród specjalnych nie zabrakło Łukasza Golińskiego. Otrzymał nagrodę im. Jana Kiepury za najlepsze wykonanie utworu polskiego, czyli za arię Stolnika z opery „Halka” Stanisława Moniuszki oraz znaczącą nagrodę Orkiestry Symfonicznej im. Karola Namysłowskiego w Zamościu dla najlepszego polskiego śpiewaka.

Jako gość specjalny, Łukasz Goliński uświetnia swoją obecnością liczne koncerty. I tak, w marcu 2013 roku, z okazji „Roku Verdiowskiego”, wystąpił z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Lubelskiej pod batutą Rubena Silvy i Chóru Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w „Requiem” Giuseppe Verdiego, w Auli Collegium Maius Akademii Medycznej w Toruniu. Wziął udział jako gość specjalny w Koncercie Inaugurującym XXXIV Zamojskie Dni Muzyki w październiku 2013 roku. Wystąpił razem z Orkiestrą Symfoniczną im. Karola Namysłowskiego pod dyrekcją Tadeusza Wicherka. Brał udział w Festiwalu Muzyki Kameralnej w Helu. Zaproszony do koncertu „Zakochany Mozart”, w ramach „III Festiwalu Świętojańskie Noce Muzyki Operowej”, wykonał m.in. arię Leporella „Madamina”, z opery ”Don Giovanni” Wolfganga Mozarta.

Łukasz Goliński ma w swoim repertuarze partie m.in: Collina w „Cyganerii” Giacomo Pucciniego, Colasa w „Bastien i Bastienne” Wolfganga Amadeusza Mozarta, Elwira w operze seria „Xerxes” Georgia Friedricha Haendla oraz Sprechera w operze „Czarodziejski flet” Wolfganga Amadeusza Mozarta. Ostatnia jego rola to partia Dulcamary w operze „Napój miłosny”, której premiera odbyła się 14 lutego 2014 w Operze na Zamku w Szczecinie.

Warto też przypomnieć, że Łukasz Goliński za swoje dokonania sceniczne w roku 2011 został laureatem nagrody Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

 

 Ilona słojewska

Link do źródła:   http://teatrdlawas.pl/artykuly/207-lukasz-golinski-bas-baryton-w-operze-nova-w-bydgoszczy